Drugi dzień wyjazdu był równie mocno napięty, jak i pierwszy. Niestety pogoda nie rozpieszczała od wschodu słońca i na porannych przylotach w Amsterdamie miałem lekkie opady deszczu. Mimo to, pierwsze zdjęcia wykonałem już o 6:30 u progu pasa 36R. O ile sama pogoda była by do przeskoczenia, to zastana okolica mnie przeraziła bardziej – nie było już tak kolorowo, jak w 2015 roku, ponieważ dookoła był jeden wielki plac budowy. Lokalizacja nie rozpieszczała pod żadnym względem, dlatego też przemieściłem się na słynne Polderbaan. Miałem świadomość, że będą tam starty i będzie słabo, ale Amsterdam podczas tego wyjazdu, to był tylko niewielki dodatek. W 70 minut udało się złapać aż trzy B747, także pobyt zdecydowanie na plus 🙂

B747-400
B747-400
A330
Polderbaan
Embraer 170
Embraer 170
B747-800
B747-800
B737-800
Polderbaan

Kolejnym punktem tego dnia był port lotniczy i baza wojskowa w jednym – Den Helder / De Kooy DHR/EHKD. Miejsce to było ważne z dwóch powodów. W 2015 przez ciągły niedosyt w AMS i brzydką pogodę nie odwiedziliśmy tego miejsca co też było dużym błędem, a oprócz samej wizyty czysto spotterskiej, miałem zarezerwowaną wizytę w muzeum, do którego również nie da się wejść z ulicy. Oczywiście liczyłem na militaria podczas mojego krótkiego pobytu pod siatką, ale nic tych rzeczy się nie wydarzyło. Z lotniska Den Helder odbywa się głównie transport helikopterów na platformy wiertnicze, także minimum akcji niemal zawsze jest gwarantowane. Poniższe zdjęcia wykonałem w ciągu 75 minut, przy bardzo dużej swobodzie poruszania się po terenie lotniska.

AW-139
AW139 & H175
H175
AW139
AW139
EC155 Dauphin
H175
H175
AW139
AW139

W końcu przyszedł czas na wizytę w muzeum, której byłem bardzo ciekawy zwłaszcza ze względów organizacyjnych. Ponownie musiałem się zameldować w bramie militarnego lotniska. Został wykonany telefon i przyszedł po mnie starszy pan. Wsiedliśmy w moje auto i ruszyliśmy z godnie z jego instrukcjami. Gdy weszliśmy do budynku, starszy pan zaprosił mnie do stołu, gdzie siedzieli wszyscy wolontariusze muzeum, łącznie około 15-20 osób. Poczęstowali mnie kawą, ciasteczkiem i byli bardzo ciekawi jak ich znalazłem, skoro przyjechałem z tak daleka, bo nastawieni są głównie na edukacje lokalnej młodzieży. Mój prywatny przewodnik przedstawił mi również kilku ludzi, opowiadając nad jakimi projektami pracują i ruszyliśmy w zwiedzanie. Muzeum zawiera wiele archiwów historii holenderskiej marynarki i muszę tu zaznaczyć, że została ona rewelacyjnie udokumentowana. Eksponaty lotnicze będące w posiadaniu muzeum są bardzo zadbane, a wolontariusze wciąż pracują nad dalszym rozwojem kolekcji. Kilka przykładowych zdjęć poniżej, a więcej detali w przyszłości znajdzie się w naszej serii.

Sea Hawk
Lynx
SP-2H Neptune
SP-2H Neptune
Bell AB204

Po wizycie w muzeum, ruszyłem pod siatkę Leeuwarden, licząc na akcję z F-16. Już po drodze było załamanie pogody, z dużymi opadami deszczu i słabą widocznością. Zacząłem wątpić czy cokolwiek z tego będzie, aczkolwiek w tym regionie Holandii pogoda dość zmienna jest. Na miejscu niestety się okazało, że wszystkie loty zostały odwołane i pozostało mi zrobić pamiątkowe zdjęcia z wizyty 🙂

Czas wstępnie przeznaczony na zdjęcia postanowiłem wykorzystać na drzemkę, gdyż oczy wręcz mi się zamykały. Po około dwóch godzinach ruszyłem pod Hamburg, gdzie była moja baza wypadowa na kolejne dni. Oczywiście pod koniec dnia zaczęło się wypogadzać, no ale z siłą natury nie wygramy. Grunt, że w miejscu docelowym można było napić się zimnego piwa 😉

Wkrótce relacja z kolejnych dni…

Po więcej wpisów z naszych fotograficznych wypraw zapraszam do tego LINKU.

Ponad to, prowadzimy serię wpisów o MUZEACH POMNIKACH lotniczych, do których również zapraszamy (kliknij w podświetlony tekst).

Pozdrawiam

Przemek