Po styczniowych przygodach w RAF Marham przyszedł czas na luty – miesiąc w którym było kilka oficjalnych uroczystości w związku z odejściem Tornado na emeryturę. Najbardziej emocjonujące były trzydniowe loty pożegnalne nad 35 miejscami w Anglii, Szkocji i Walii. Zanim jednak to wszystko nastąpiło, był jeszcze jeden ważny dzień w historii operacyjnej tych maszyn – powrót z ostatniej misji bojowej, Operacji SHADER. Powrót ten rozłożył się na dwa dni, a ja osobiście mogłem przyglądać się akcji drugiego dnia, gdzie powróciły trzy maszyny, we wtorek 5-go lutego.

Tego dnia również dwa Tornada wylatywały na swoje rutynowe loty nad Morzem Północnym. Co ciekawe, na 5 samolotów lądujących tego dnia, aż 2 miały problemy z podwoziem i lądowały awaryjnie, gdzie jeden z nich po powrocie z Cypru wyłączył silniki, a załoga została ewakuowana awaryjnie z samolotu. Niestety piloci Ci nie mogli dostać się samolotem na konferencję prasową, gdzie oprócz prasy, czekały na nich również rodziny. Był to tylko dowód, jak bardzo eksploatowane były Tornada. Dzień powrotów z Cypru spędziłem u progu pasa 01 w towarzystwie spotterów z różnych zakątków Anglii.

Tuż po powrocie lotników z misji bojowej, do akcji wkroczył ponownie dowódca bazy Ian Townsend, który w mediach społecznościowych opublikował daty, godziny i trasy ostatnich pożegnalnych lotów Tornado. Również zaznaczył przy tym, że będą to loty w formacji trzech samolotów. Drugiego dnia tych lotów, wybrałem się do IWM Duxford Museum, gdzie Tornada miały przelecieć nad lotniskiem, chwilę po starcie z Marham. Marzył mi się lot Tornado w nowym kamuflażu z dwoma standardowymi malowaniami, niestety tak jednak się nie stało i ponownie trafiłem na Goldstar. Docelowo w planach miały latać trzy okazjonalne malowania, ale ze względu na problemy techniczne stało się tak jedynie ostatniego dnia, podczas lotów nad Szkocją. Mimo wszystko dzień uważam jak najbardziej do udanych, a frekwencja w Duxford wręcz mnie zadziwiła – tysiące ludzi, aby ujrzeć ostatni lot nad lotniskiem, który trwał ledwie kilka sekund… To się nazywa szacunek, pasja i zamiłowanie dla lotnictwa…

Gdy każdy już myślał, że obchody pożegnalne się zakończyły, ponownie do akcji wkroczył dowódca bazy, który ogłosił kolejny lot pożegnalny Tornado nad RAF College Cranwell – tym razem w formacji aż 9 samolotów!!! Internet wręcz huczał od tej informacji, a najwięcej spekulacji było odnośnie miejsca, gdzie będziemy mogli się spotkać, ponieważ po ostatnich lotach pożegnalnych farmer ostatecznie zakazał wejścia na jego pole. Na kilka dni przed datą lotów, ponownie przypomniał się Ian Townsend, który jako organizator i dowódca jednostki po raz kolejny zawarł umowę z farmerem. Wiadomo było, iż tego dnia będą na polu setki osób, jeśli nie nawet tysiące entuzjastów. Tym razem zostały poczynione kroki z każdej strony, aby było bezpiecznie dla nas obserwatorów, ale tak, żeby też farmer nie denerwował się, ze mu niszczą pole. Przy wspólnej organizacji dowódcy Marham, farmera i lokalnych spotterów, obowiązywała opłata za wejście na pole – jedynie dwa funty od osoby, która w pełni poszła na wybrną przez farmera fundację charytatywną. Wolontariusze zbierali pieniądze od ludzi wjeżdżających na pole, gdzie wyznaczone były miejsca do parkowania, a następnie przekazali je fundacji. Również nawiązali kontakt z farmerem, czy wszystko poszło jak należy względem jego terenów i nawet mieli posprzątać pole następnego dnia, ale okazało się, że spoterzy pozostawili ZERO śmieci pod płotem i na polu!!! Bez wątpienia był to najlepszy dzień spędzony pod siatką lotniska w jakim brałem udział. Warunki do fotografii były bardzo trudne, gdyż na niebie było tzw. mleko, a słońce wychodziło niespodziewanie, wtedy kiedy nie powinno, a w zasadzie, kiedy tego najmniej oczekiwaliśmy. Jednak pogoda była drugoplanowa tego dnia. Najważniejsze, że nie padał deszcz, bo na niebie mogliśmy oglądać po raz pierwszy i ostatni w historii Tornado w formacji dziewięciu samolotów! Również osobiście przyszedł pod płot Ian Townsend, przechodząc wzdłuż ogrodzenia i rozmawiając z entuzjastami, udowadniając tym samym, jak bardzo rozumie i docenia nasze hobby. Był to 28 luty – dzień który na dobre zapisał się w historii RAF Marham, jak i również w naszych głowach!



14 marca odbył się ostatni rutynowy lot Tornado i tego samego dnia miała miejsce ceremonia pożegnalna w bazie RAF Marham. Oficjalnie, 31-go marca Tornado zakończyły na dobre swoją służbę w Royal Air Force. Około 15 ostatnich samolotów zostanie ocalonych dla następnych pokoleń i zostaną przekazane do muzeów, baz wojskowych, czy szkół inżynierskich. Zanim model GR.4 odszedł na emeryturę, to już można było oglądać te modele w kilku muzeach angielskich, czy w bazach wojskowych, gdzie stoją jako „Gate Guard”. Nie zmienia to faktu, że będzie ich nam brakowało…

Po więcej wpisów z naszych wypraw fotograficznych zapraszam do tego linka.

Pozdrawiam

Przemek