W 2019 podjąłem decyzję, aby powrócić do Kijowa, gdyż miałem spory niedosyt z grudniowej wizyty w 2018, podczas której sypało śniegiem przez cały mój pobyt. Nie żałuję, bo był to świetnie spędzony czas, ale z fotografii lotniczej nic nie wyszło. Robert słysząc o moich letnich planach długo nie myślał i również postanowił stać się szczęśliwym posiadaczem biletów lotniczych. Dzięki temu podróż zapowiadała się dość wesoło, a jak się później okazało, przygód nie brakowało od samego naszego spotkania w Luton.

W NIEDZIELĘ 28 lipca 2019 wylądowaliśmy w Kijowie, a dokładnie na lotnisku Żuliany (IEV/UKKK). Lotnisko to, ma jedną dużą zaletę w przeciwieństwie do międzynarodowego portu lotniczego Boryspol – od razu jesteśmy w mieście i niemal w samym muzeum! A nasza przygoda z samolotami zaczęła się już od wyjścia z terminalu, gdzie mogliśmy uwiecznić nasz pierwszy samolot – Antonov An-24, który stoi tu zaparkowany na stałe.

An-24

Po kilku zdjęciach postanowiliśmy ruszać dalej w stronę muzeum – spacerem to zaledwie 15 minut. W 2018 Państwowemu Muzeum Lotnictwa zostało nadane imię Olega Antonova. Nic też dziwnego, bo właśnie w Kijowie Antonov w pełni rozwinął skrzydła. Wizyta w tym muzeum marzyła mi się od lat i zdecydowanie była udana. Myślę, że jest to jedno z najlepszych muzeów lotnictwa w Europie. Za około 15 złoty (100UAH), mogliśmy poruszać się po terenie muzeum i wchodzić do otwartych w danym momencie samolotów, gdzie było ich kilka (Tu-154, Yak-40, Mi-26, Il-62). Dodatkową zaletą muzeum, jest jego lokalizacja. Będąc w środku, jesteśmy pod samym pasem startowym i drogą kołowania. Jest to niesamowite, gdyż oglądając w muzeum liczne samoloty An-24 i Yak-40, możemy zobaczyć je również na pasie startowym! Motor Sich wciąż używa tych modeli i mam nadzieję, że to jeszcze trochę potrwa. Podczas tej wizyty również skupiliśmy się na ruchu pasażerskim samolotów, co dało nam zadowalające rezultaty, już po kilku godzinach pobytu w stolicy Ukrainy.

B735
B735
B735
B735
An-24
An-24
B735
An-24
An-24
An-71, An-30, An-26
Il-62, Il-86
Kamov Helicopters
MiG-29
Yak-40 i Tu-134
Tu-154
Mi-8 i Mi-6
Il-86
An-71
An30

W planach mieliśmy jeszcze wieczorny spotting Motor Sich, ale zrezygnowaliśmy z obawy, że zabraknie nam sił i czasu na zrealizowanie wszystkich planów. Kijów jest gigantycznym miastem, a poruszanie się po nim jest bardzo czasochłonne. Zadowoleni pojechaliśmy się zameldować w miejscu zakwaterowania, a więc bliżej centrum. Naszym kolejnym celem tego dnia było dobrze zjeść, napić się piwa i sfotografować kilka pomników lotniczych rozrzuconych po mieście – wszystko się udało 🙂

Yak-40
Mi-2
An-26

W PONIEDZIAŁEK zaczęliśmy dzień wcześnie, aby uchwycić poranny ruch Motor Sich. Boczny wiatr budził spore obawy, co do kierunku lądowań i startów. Gdy pojawiliśmy się u progu pasa 08, okazało się to nie trafioną decyzją, gdyż Enter Air wystartował z pasa 26. Jednak warto było się przejść po tej stronie, aby sfotografować kilka maszyn, które są przechowywane po tej stronie lotniska. Niestety dostawili z przodu kilka A320 i pozasłaniały one sporą ilość Yak-40 i An-26.

Nie do końca satysfakcjonowało nas to miejsce, zwłaszcza, że było bez możliwości fotografii przylotów, a zdjęcia na pasie były bardzo ciężkie do wykonania, ze względu na wysoką siatkę. Zapadła decyzja aby iść na drugą stronę pasa wzdłuż płotu. Droga była niezbyt przyjazna, zarośnięta wysoką trawą, ale dało się jeszcze iść. Jednak, czas uciekał, a Motor Sich już był na podejściu. Znaleźliśmy jakąś dziurę w krzakach z widocznością na pas, stare opony, oraz jakieś betonowe bloki, na które dało się wejść i wykonać zdjęcie. Jednak to nie był spotting, jaki się nam marzył…

Po wylądowaniu, stwierdziliśmy, że to nie ma sensu i trzeba wracać na ich wylot i zdjęcia na niebie. Cofając się z powrotem do punku wyjścia, Robert dojrzał małą górkę, obok której wcześniej przeszliśmy, ale nie była widoczna, gdyż trzeba było się na nią obrócić. Gdy na nią weszliśmy, okazała się być idealnym miejscem, wydeptanym przez lokalnych spotterów, a widok z niej był na cały teren lotniska (część cywilną i militarną), pas był ponad murem i nawet widać było jego początek. Miejsce – bajka! Tym bardziej było bardzo przydatne, ponieważ samoloty startowały i lądowały w dwóch kierunkach. Gdy już się ucieszyliśmy, że przynajmniej sfotografujemy w dobrych warunkach Motor Sich, Robert tym razem dostrzegł, jak zdejmują zasłony z silników An-72. A więc bonus o jakim marzyliśmy 🙂 Pojawiło się jeszcze kilka samolotów biznesowych i Wizzair.

Falcon 2000
An-72
An-72
Yak-40
Hawker 800XP
An-24

Około godziny 13, ponownie zadowoleni stwierdziliśmy, że nam wystarczy. Reszta dnia to była loteria, a najważniejsze już mieliśmy. Na celowniku mieliśmy jeszcze kilka eksponatów w Muzeum Historii Ukrainy, a ponadto Robert chciał zobaczyć trochę ścisłego centrum. Zamówiliśmy Ubera i ruszyliśmy w drogę.

We WTOREK wczesnym rankiem zameldowaliśmy się na główniej stacji kolejowej. Bilety mieliśmy już wydrukowane, a czekała nas podróż na wschód, do Połtawy. Dosłownie kilka dni przed wyjazdem, znalazłem tam muzeum, w którym znajduje się Tupolev Tu-160 – jedyny na świecie egzemplarz w muzeum. Wraz z nim, było tam kilka bardzo ciekawych eksponatów (Tu-16, Tu-22, Tu-95) z możliwością wejścia do środka i angielskim przewodnikiem. Wyjazd mieliśmy zaplanowany na cały dzień, bo skoro jechaliśmy już dwie godziny w jedną stronę, to i tak w Kijowie za dużo byśmy nie powalczyli, a jak się później okazało w muzeum spędziliśmy dość sporo czasu. Język angielski nie był nam potrzebny, gdyż jeden z wolontariuszy – Sławek, całkiem dobrze rozmawiał po Polsku, a przede wszystkim rozumiał co my mówimy. Sławek zapoznał nas dokładnie z Tu-95 i Tu-160, a także powspominał czasy kiedy żył w Polsce.

Mi-2
Tu-16K
Tu-22KD
Tu-22KD
Tu-22M3
Tu-95
Tu-160
Tu-160
Tu-160
Mi-8
An-2
Su-15

W ŚRODĘ Robert niestety musiał już wrócić do UK, a ja udałem się w dalszą część podróży .Co prawda najlepsze kąski lotnicze były już za mną, ale ciekawość Ukrainy pchnęła mnie w podróż do Lwowa z kilkoma przystankami. Moim pierwszym postojem była Winnica, miasto z siedzibą Ukraińskich Sił Zbrojnych. Militarne lotnisko jest trochę oddalone od samego miasta, a przy jednosce wojskowej jest również atrakcyjne muzeum, z tym, że dostępne od święta. Widziałem natomiast, że MiG-15 i MiG-21, które są miejskimi pomnikami mi nie uciekną. W drodze do hotelu zatrzymałem się na pierwszym z nich.

MiG-21

Gdy wszedłem do pokoju hotelowego, usłyszałem przelatujący helikopter, ale nawet nie zdążyłem pomyśleć, aby łapać za aparat. Gdy chwilę po nim usłyszałem silniki ciężkiej maszyny, nawet nie myślałem już, żeby wyglądać przez okno – łapałem za aparat! Gdy otworzyłem okno na niebie był już Il-76. Nie wierzyłem własnym oczom, tym bardziej, że już w oddali było widać kolejny samolot – Su-24, a za nim MiG-29! Szkoda, że miałem ze sobą tylko obiektyw 80-200mm, bo trochę brakowało, ale wrażenia były ogromne. Oczywiście postałem jeszcze chwilę w oknie i zastanawiałem się czy brać ze sobą do miasta teleobiektyw. Stwierdziłem, że jest zbyt gorąco i wziąłem ze sobą krótki obiektyw na ewentualne Łady, Wołgi, Zaporożce i Moskwicze, bo do tej pory widziałem ich mnóstwo w tym mieście. MEGA zadowolony pojechałem sfotografować kolejny pomnik i pokręcić się po mieście.

Il-76
Su-24
MiG-29
MiG-15
MiG-15

Kolejnego dnia ruszyłem dalej, do miasta Chmielnicki. Jedyny pomnik lotniczy znajdował się przy samym dworcu i nie było możliwości go obejść, a więc zdjęcie można było zrobić dalekie od ideału.

Mi-8

W PIĄTEK dotarłem do Lwowa, gdzie na szybko ustrzeliłem kolejnego „Antka” Motor Sich i w zasadzie moja podróż lotnicza dobiegła końca.

Embraer 190
A320
An-24
An-24

Kolejny tydzień spędziłem głównie w Karpatach, po czym na lotnisko Lwów wróciłem dopiero w dzień wylotu. Tam już była fotografia przez szybę, a do dyspozycji były lwowskie standardy. Co prawda jednym z nich był MD-83, co było ładnym zakończeniem wyjazdu, a dodatkowego efektu, dała możliwość uchwycenia go razem z An-24. Jakościowo słabo, bo szyba, fala, ale satysfakcja była 🙂

MD-83
MD-83 i An-24

Po więcej wpisów z naszych fotograficznych wypraw zapraszam do tego LINKU.

Ponad to, prowadzimy serię wpisów o MUZEACH POMNIKACH lotniczych, do których również zapraszamy (kliknij w podświetlony tekst).

Pozdrawiam

Przemek