Pierwszy dzień pobytu w Snowdonii spędziłem sam, w miejscu Spur. Jest to jedna z pierwszych górek na której wylatują samoloty, a czasu na reakcję jest niewiele, zwłaszcza przy bardzo szybkich Hawkach, które dwa razy mnie mocno zaskoczyły. Na miejscu byłem od rana, a z gór wypędził mnie deszcz, który przyszedł o godzinie 16, a planowo miał być o 19 😉 Mimo to miałem dość sporo szczęścia i wpadł na trzy okrążenia Hercules. Zdecydowanie po Tornado złapanym dwa lata wcześniej, był to samolot, który bardzo chciałem tu zobaczyć. Po całym dniu, na matrycy aparatu zapisałem „tylko”, a może „aż”: 2x Texan, 1x Hawk i 1x Hercules. Jeden Hawk mi przeleciał za plecami, gdy już w deszczu schodziłem z gór, wyjąłem aparat licząc na kolejne okrążenie, ale nic takiego nie miało miejsca.

Hawk T.1
Texan
Texan
Hercules
Hercules

Po więcej wpisów z naszych fotograficznych wypraw zapraszam do tego LINKU.

Ponad to, prowadzimy serię wpisów o MUZEACH POMNIKACH lotniczych, do których również zapraszamy (kliknij w podświetlony tekst).

Pozdrawiam

Przemek